W ostatnich dniach w rejonie „300 schodków” wojsko zdemontowało most BLG, który po powodzi w 2024 roku – i zerwaniu mostu kratowego – został wypożyczony z rezerw strategicznych. Przeprawa od początku miała charakter tymczasowy i służyła wyłącznie służbom ratunkowym oraz technicznym.
Most prowadził w kierunku ul. Andersa i był niezbędny ze względu na uszkodzenie mostu św. Wojciecha. Zwężona i objęta ograniczeniami przeprawa nie pozwalała na przejazd większych samochodów ciężarowych. Konstrukcja BLG stanowiła więc alternatywną trasę dla pojazdów służb, zapewniając ciągłość działań ratunkowych i technicznych.
Warto przypomnieć, że na moście w rejonie „300 schodków” obowiązywał zakaz ruchu pieszego. Konstrukcja była przeznaczona wyłącznie dla pojazdów. Mimo to część mieszkańców korzystała z niej, by dostać się na drugą stronę rzeki – między innymi na ścieżkę rowerową prowadzącą w kierunku granicy z Czechami.
Most przestał być potrzebny
Sytuacja zmieniła się po zamontowaniu przez żołnierzy z Inowrocławia mostu tymczasowego obok uszkodzonego mostu św. Wojciecha. Nowa przeprawa umożliwia przejazd większych pojazdów, co sprawiło, że most BLG w rejonie „300 schodków” przestał być niezbędny z punktu widzenia organizacji ruchu.
Jak wynika z informacji przekazanych przez władze gminy, most od początku miał pełnić funkcję alternatywną – do czasu powstania przeprawy tymczasowej przy moście św. Wojciecha. Jego demontaż był więc zgodny z pierwotnymi założeniami.

Foto: Wojsko Polskie
Decyzja o demontażu i plany Wód Polskich
Mieszkańcy dopytują jednak, kto wydał decyzję o demontażu mostu oraz jakie są dalsze plany wobec tego miejsca.
O stanowisko w tej sprawie poprosiliśmy władze miasta.
Jak podkreśla wiceburmistrz Roman Sambor, most był rozwiązaniem wyłącznie tymczasowym. -Jako gmina porozumieliśmy się z właścicielem prywatnego terenu, na którym znajdują się kampingi, w sprawie udostępnienia terenu na potrzeby przejazdu służb. Zgodę uzyskaliśmy – informuje.
W styczniu gmina otrzymała również informację od Wód Polskich o konieczności demontażu mostu w związku z planowanymi pracami remontowymi w tym rejonie. Konstrukcja uniemożliwiała rozpoczęcie robót.
Na ten moment nie ma jednak oficjalnego stanowiska Wód Polskich dotyczącego szczegółowego zakresu planowanych działań ani ostatecznego kształtu przebudowy. Wiadomo, że planowane jest uporządkowanie i naprawa koryta rzeki.
Pojawiają się informacje o możliwej budowie zbiornika przeciwpowodziowego oraz wlocie sztolni przeciwpowodziowej w tym rejonie. Jak zaznacza wiceburmistrz, realizacja takich inwestycji mogłaby wykluczyć odbudowę ścieżki i mostu w dotychczasowej lokalizacji.
Tymczasowej kładki nie będzie
Mieszkańcy pytają również o możliwość budowy tymczasowej kładki dla pieszych i rowerzystów. Z informacji uzyskanych w gminie wynika jednoznacznie – takich planów obecnie nie ma.
Jak wyjaśniają władze, budowa nawet tymczasowej przeprawy wiąże się z kosztami oraz koniecznością uzyskania szeregu zgód, m.in. nadzoru budowlanego i Wód Polskich. To oznaczałoby znaczny nakład finansowy.
Nowy most w planach
Jednocześnie gmina zleciła już przygotowanie dokumentacji projektowej dotyczącej budowy nowego mostu oraz odbudowy ścieżki. Opracowanie projektu ma potrwać około pół roku.
– Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem i Wody Polskie podejmą decyzję w sprawie przebudowy rzeki, wiosną przyszłego roku mogłaby ruszyć budowa mostu docelowego – informuje wiceburmistrz Roman Sambor.
Na dziś mieszkańcy muszą więc uzbroić się w cierpliwość. Ostateczny kształt inwestycji w rejonie „300 schodków” zależy od decyzji Wód Polskich oraz zakresu planowanych prac przeciwpowodziowych. O kolejnych ustaleniach będziemy informować na bieżąco.













2 komentarze
Powinna powstać tama jak w Jarnotlowku patrząc na ułożenie terenu i wykorzystać długi wąwóz koryta te rzeki aby zabezpieczyć miasto przed powodzią skoro zbiornika nie moga Czesi nigdzie zrobić.
Podpory starego mostu stoją a dokumentacja też powinna być bo był odbudowany po powodzi w 1997. więc jaki problem odtworzyć to co było. Po prostu nie problem urzędników i jak widać niewiele można im zrobić. Powódź zniszczyła miasto a urzędnicy je dobiją.