Co tak naprawdę dzieję się na kolei?
W sierpniu na dworcu głównym PKP w Głuchołazach przy ul. Dworcowej przeprowadzono prace remontowe wewnątrz poczekalni. Czy jednak można to nazwać remontem?
W ramach zmian postawiono ściankę działową, która zmniejszyła powierzchnię pomieszczenia, pomalowano wnętrze, a także zlikwidowano okno, które wcześniej dawało naturalne światło. Część budynku wciąż pozostaje bez prądu i ogrzewania. Co więcej, na dworcu nie ma toalety, co całkowicie wyklucza jego funkcjonalność dla podróżnych.
Dziś na stacji Głuchołazy zatrzymują się głównie pociągi czeskie – i to tylko po to, by zmienić tor i zawrócić do swojego kraju – oraz para weekendowych połączeń krajowych. Jak wyjaśnia Ministerstwo Infrastruktury, pasażerowie z Polski nie mogą korzystać ze składów czeskich, więc jedyną realną opcją dla mieszkańców pozostaje wspomniany weekendowy pociąg do Opola.
Na tym jednak nie koniec. Mieszkańcy od lat zgłaszają problemy związane z funkcjonowaniem dworca i ograniczonymi połączeniami. Niestety, zmiany w infrastrukturze kolejowej wciąż pozostają niewystarczające wobec realnych potrzeb lokalnej społeczności.
Jeszcze do niedawna można było z Głuchołaz dojechać bezpośrednio do Wrocławia. Dziś taka perspektywa nie istnieje – nawet z Nysy nie ma już dogodnego połączenia ze stolicą Dolnego Śląska.
Co dalej? PKP PLK S.A. zapowiada budowę łącznicy kolejowej, która połączy Głuchołazy z Prudnikiem. Rozwiązanie to byłoby szczególnie korzystne, biorąc pod uwagę ruch pociągów na linii kolejowej nr 137. Oby jednak nie skończyło się to tylko na kolejnej obietnicy zapisanej na papierze.
Foto: Stacja Głuchołazy















